×

Uwaga

There is no category chosen or category doesn't contain any items

There is no category chosen or category doesn't contain any items

W minionym tygodniu strażacy z OSP Suchy Bór aktywnie brali udział w poszukiwaniach dwóch zaginionych osób na Opolszczyźnie. Obie z nich udało się szczęśliwie znaleźć żywe. Jednostka zaangażowana jest w pozyskiwanie pieniędzy na zakup nowego wozu, który usprawni ich pracę jeszcze bardziej.
13 sierpnia od godziny 23.30 jako Wojewódzki Zespół Poszukiwawczo – Ratowniczy wraz z OSP Lipki strażacy z Suchego Boru przez dziewięć godzin szukali chorego na Alzheimera 76-letniego mężczyzny w Mechnicy. Przełom nastąpił o świcie, kiedy wyziębionego mężczyznę odnaleziono kilkadziesiąt metrów od Odry. Natychmiast udzielono mu pomocy i wezwano karetkę pogotowia, która zabrała go do szpitala.
Od kilku miesięcy SPR OSP Lipki oraz SPR OSP Suchy Bór działają razem w ramach zespołu poszukiwawczego Wojewódzkich Odwodów Operacyjnych. Jak do tej pory to największy wspólny sukces obu jednostek.


Więcej szczegółów w 32. (46.) numerze "Tygodnika Ziemi Opolskiej".

Wśród prawie 50 rzek zgłoszonych do konkursu Rzeka Roku 2016 znalazł się także potok Chróścinka, który należy już do grona 11 rzek finalistek. We wrześniu odbędzie się głosowanie.
Konkurs od 2013 roku organizuje Klub Gaja w ramach inicjatywy obywatelskiej „Zaadoptuj rzekę”. Program angażuje nieformalne grupy, stowarzyszenia, instytucje, samorządy i lokalne społeczności, które działają na rzecz poprawy stanu rzek, jezior czy stawów. Od 2005 do 2015 roku w inicjatywę włączyło się 177 tys. osób, które zaopiekowały się 746 rzekami, strumieniami, jeziorami, potokami i stawami, a także Bałtykiem.
Konkurs Rzeka Roku w założeniu ma się przyczyniać do zachowania i promowania walorów kulturowych i przyrodniczych polskich rzek, lokalnych wartości i ojczyzn. Rzeki mogły być zgłaszane do udziału w konkursie zarówno przez firmy, szkoły, samorządy, organizacje i stowarzyszenia, jak też przez osoby prywatne.

fot. nad. K. Gołebiowska-Jarek

Więcej szczegółów w 32. (46.) numerze "Tygodnika Ziemi Opolskiej".

Gołebiowskiej-Jarek

Wójt Tarnowa Opolskiego przesłał wniosek do Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad w Opolu, w którym zwraca się o montaż ekranów dźwiękochłonnych w Walidrogach i to wzdłuż całej głównej drogi biegnącej przez miejscowość. Hałas przejeżdżających samochodów i motocykli jest tak wielki, że cierpliwość mieszkańców jest już na skraju wyczerpania.
Z pomysłem wystąpił na sesji Rady Gminy 20 lipca radny Waldemar Wilk, wzbudzając tym samym pewną konsternację i związaną z nim dyskusję. Ktoś z radnych rzucił, że w takim razie ekrany powinny znaleźć się również i w Nakle, ale tu odezwała się obecna na sali mieszkanka Nakła – urzędniczka prowadząca biuro rady, że absolutnie nie chciałaby aby „takie coś” stało jej przed domem…Wywiązała się dyskusja na temat czy mieszkańcy faktycznie chcą ekranów…
-Nie składam tego wniosku sam od siebie, ale w imieniu mieszkańców właśnie – zaperzył się radny Wilk.
- Może lepiej jednak wstrzymać się z tym wnioskiem i skonsultować go jeszcze z mieszkańcami, bo potem się może okazać, że dziesięciu chce ekranów, a drugie tyle nie chce, by nie szpecić miejscowości – mówił radny Alfred Kobienia nie bardzo przekonany tym zapewnieniem.


Więcej szczegółów w 32. (46.) numerze "Tygodnika Ziemi Opolskiej".

Po przetargach na modernizację dróg metodą remixingu zaoszczędzono 100 tys. zł, które zostaną przeznaczone na dokumentację projektową odnowy Samorządowego Ośrodka Kultury. Projekt będzie dołączony do wniosku o dotację, który gmina złoży w Ministerstwie Kultury.
Propozycję aplikowania w Ministerstwie Kultury o środki na rozbudowę SOK w całości, razem z salą i zapleczem biurowym, wójt Leonard Pietruszka przedstawił już w maju. Wtedy jednak gmina nie dysponowała 100 tys. zł na dokumentację projektową. Gdy pieniądze zaoszczędzono na przetargach, rada gminy zgodziła się je przeznaczyć na SOK, by w listopadzie, do kiedy w ministerstwie trwają nabory o dofinansowanie inwestycji rozwijających infrastrukturę kultury, móc złożyć odpowiedni wniosek. Listopadowe nabory będą wymagały złożenia nie tylko dokumentacji, ale też projektu budowlano-wykonawczego i pozwolenia na budowę. Czasu zostało niewiele, ale jeśli gmina nie otrzyma dofinansowania, nie podejmie się całkowitej modernizacji ośrodka:
- Uważam, że jeżeli pojawi się możliwość aplikowania o 85-procentową dotację na modernizację naszego komprachcickiego ośrodka kultury, o której wiemy, że będzie kosztowała około 2,5 miliona złotych netto, to powinniśmy to zrobić – mówił wójt.

Więcej szczegółów w 32. (46.) numerze "Tygodnika Ziemi Opolskiej".

Przez dwa tygodnie uczestnicy 27. Międzynarodowego Kursu Muzycznego w Opolu rozwinęli swoje umiejętności i talenty pod okiem profesjonalistów. 150 uczniów klas skrzypiec, fortepianu, altówki, wiolonczeli, kontrabasu i gitary z całego świata przybyło do "stolicy polskiej piosenki". W minionym tygodniu muzycy zagrali także dwa koncerty w Mosznej.
Praktyka czyni mistrza to ich motto, dlatego młodzi muzycy dali koncerty w ramach 10. Śląskiego Lata Muzycznego.
- Muzyka jest elementem jednoczącym wszystkie narody świata, ponieważ ludzie czują co im w duszy gra niezależnie od krainy geograficznej - mówi Krzysztofa Polonek, znany skrzypek i wykładowca tegorocznego kursu.
Wiele godzin ćwiczeń pod okiem profesjonalnych muzyków z różnych dziedzin czekało w minionych dniach na uczestników międzynarodowej wymiany muzycznej.

Więcej szczegółów w 32. (46.) numerze "Tygodnika Ziemi Opolskiej".

Tanecznym krokiem rozpoczęli mieszkańcy Dębia oraz ich goście tegoroczny festyn letni. W sobotni wieczór, 13 sierpnia 2016 r. na placu przy klubie wiejskim odbyła się zabawa taneczna z zespołem Trio. W niedzielne popołudnie, 14 sierpnia rozpoczęła się druga część festynu. Przed publicznością zaprezentowały się zespoły taneczne Flesz z Dańca i Omega z Dębskiej Kuźni, Maria Honka oraz Kosorowiczanki. Nie zabrakło różnego gatunku muzyki – od szlagierów i piosenek ludowych aż po muzykę współczesną.

Więcej szczegółów w 32. (46.) numerze "Tygodnika Ziemi Opolskiej".

Takiego obozu sportowego jeszcze Akademia Sztuk Walki Zdzieszowice-Tarnów Opolski jeszcze nie zorganizowała.
Podczas naszego pobytu w Dźwirzynie mieliśmy tak piękną pogodę, a co jeszcze ważniejsze - tyle atrakcji, wyjazdów i zajęć wokół, że zwyczajnie nie starczyło nam czasu na trenowanie!
Sauna, ognisko, basen z jacuzzi, całodniowa wycieczka autokarem do Międzyzdrojów, zwiedzanie Wolińskiego Parku Narodowego, Zagroda Żubrów, Aleja Gwiazd, 12-kilometrowy spływ kajakowy, profesjonalne lekcje windsurfingu, turniej w tenisa ziemnego i streetball,siłowanie na rękę, 16. Nadmorski Turniej Karate, egzamin, niezliczone ilości prezentów i gadżetów od sponsorów.
Tak w dużym skrócie można opisać atrakcje, jakie organizator przygotował do realizacji w ciągu zaledwie 10 noclegów w Dźwirzynie. Trzeba przyznać, że nie było to łatwe ale udało się.
Widoczne były trzy najważniejsze zmiany względem roku ubiegłego: liczniejsza grupa uczestników z klubu w Raciborzu, więcej osób, które w ogóle nie trenują karate i większa chęć udziału w konkursach, turniejach.
Wszystkie dodatkowe turnieje podczas obozu były dla chętnych. Kto nie chciał brać udziału po prostu się nie zapisywał. Wzrost liczby uczestników w zawodach sięgał nawet 250% co do 2015 roku. Nawet osoby, które nie chciały uczestniczyć w turnieju karate (kata, walki reżyserowane) - nie musiały występować.
Biegi sensei Agaty Winiarskiej
Jak biegać, to tylko z Mistrzynią Europy Karate - sensei Agaty Winiarskiej z Wrocławia. Trzeciego dnia obozu (drugi dzień pobytu w Dźwirzynie) rozpoczęliśmy poranne rozruchy. Zawsze były trzy grupy:
1. „Chodziarze” - sensei Grzegorz Wachowski,
2. „Biegacze portowi” - senpai Bartosz Cegielski,
3. „Biegacze pro” - sensei Łukasz Buhl.
Właśnie na trzeciej grupie można się skupić. Metody biegowe sensei Winarskiej, która prowadziła 62. Zgrupowanie Szkoleniowe ASW, wprowadziliśmy także na obozie letnim. Biegi w parach związanych pasami to świetny pomysł. Wplatane były także tak zwane „interwały" na plaży czy „ścieżka zdrowia", czyli miejska siłownia przy wydmach.

fot. ASW Zdzieszowice-Tarnów Opolski

Więcej szczegółów w 31. (45.) numerze "Tygodnika Ziemi Opolskiej".

W piątek 29 lipca ogłoszono wyniki Ogólnopolskie Zawody Pływackie dla dzieci 10- i 11-letnich. Pierwsze miejsce zajęła Marta Rakowska z Krasiejowa.
Turniej rozegrano w maju na terenie Centrum Rekreacji Wodnej i Sportu „Strzelec” w Strzelcach Opolskich. Zawody, będące Drużynowym Wielobojem Pływackim, zostały zorganizowane w formule korespondencyjnych zawodów centralnych o randze (nieformalnych) Mistrzostw Polski dla najmłodszych zawodników reprezentujących sekcje i kluby sportowe z całego kraju. Formuła korespondencyjnych zawodów polega na tym, iż podczas zawodów we wszystkich okręgach pływackich w Polsce zawodnicy danej kategorii wiekowej zobligowani są startować na dystansach i w stylach ustalonych przez Polski Związek Pływacki. W tegorocznych Mistrzostwach Polski 10-latki startowały w czterech konkurencjach: 50 m stylem dowolnym, 50 m stylem klasycznym, 50 m stylem grzbietowym i 100 m stylem zmiennym.
Marta Rakowska z Krasiejowa, reprezentująca Sekcję Pływacką VEGA Dobrodzień, została najlepszą zawodniczką w Ogólnopolskim Rankingu Pływackim na rok 2016 dziewcząt 10-letnich.

fot. VEGA Dobrodzień


Więcej szczegółów w 31. (45.) numerze "Tygodnika Ziemi Opolskiej".

W minioną niedzielę 31 lipca przez kilka godzin boisko piłki nożnej w Kątach Opolskich opanowane zostało przez piłkarzy z gminy Tarnów Opolski, którzy rywalizowali o puchar wójta.
W sumie w dwóch kategoriach seniorów i młodzików o podium walczyło dziewięć drużyn. Najlepsi okazali się piłkarze GKS Piomar I, którzy w finale zmierzyli się z…kolegami z klubu. GKS Piomar II zajął po emocjonującym derbowym pojedynku drugie miejsce, a trzecie przypadło gospodarzom turnieju – Odrze Kąty Opolskie. Wśród młodzików najlepsi okazali się goście zza miedzy. Wygrywając wszystkie mecze MKS Gogolin nie dał pozostałym drużynom szans.

Zobacz gakerię zdjęć: http://tygodnikziemiopolskiej.info/index.php/galeria/category/52-turniej-pilkarski-o-puchar-wojta-gminy-tarnow-opolski-31-07-2016


Więcej szczegółów i wyniki w 30. (44.) numerze "Tygodnika Ziemi Opolskiej".

Rowerową wyprawę do Wielkiej Brytanii, której celem jest pomoc podopiecznym Domowego Hospicjum dla Dzieci w Opolu, podjął Robert Ćwikliński. Kibicowska wyprawa, która ruszyła 15 lipca, odbywa się po raz trzeci, po raz pierwszy jednak objęła swoim zasięgiem także inne kraje.

Podobnie jak w poprzednich podróżach, Robert Ćwikliński będzie zdobywał koszulki z autografami członków drużyn piłkarskich, które później zostaną przekazane na aukcję i zlicytowane. Jak dotąd współpracę z opolskim podróżnikiem podjęły między innymi takie kluby jak Liverpool F.C., Manchester United, Leicester City, szkocki klub Glasgow Rangers czy mniejsze kluby angielskie – Northampton United, Derby County, Ipswich Town i Colchester United. Cały dochód zostanie przekazany na hospicjum, które otrzymane pieniądze chce przeznaczyć na urządzenia ułatwiające chorym dzieciom wykrztuszanie się.

Jak mówi Robert Ćwikliński, sama wyprawa przebiega dobrze, choć nie obyło się bez pierwszych „przygód”.

Szczegóły w aktualnym wydaniu Tygodnika Ziemi Opolskiej 21 lipca.

Słoneczny i sportowy weekend spędzili mieszkańcy Chróściny pod egidą sołtysa i Stowarzyszenia Miłośników Chróściny. Dwudniowy festyn dedykowany był głównie dzieciom i wokół nich kręciły się najbardziej atrakcyjne części programu.
Główną organizatorką imprezy była Kornelia Kęsy, która cały proces przygotowań rozpoczęła kilka miesięcy temu. Pierwszego dnia całe rodziny mogły wziąć udział w biegu wokół terenu rekreacyjnego. Kolejnego dzieci i dorosłych podzielono na kategorie wiekowe. Część sportową poprowadził tradycyjnie Guido Vreuls w formule Masita Fun Run, starając się wszczepić w dzieciach ducha sportowej rywalizacji.
Zwycięzcy zostali nagrodzeni medalami, które wręczył wójt Marek Leja. Z udziałem dzieci przeprowadzono też szereg innych , zabaw i konkursów. Ognisko z pieczeniem kiełbasek, dmuchane zjeżdżalnie, skakanie na bungee, tarcze strzelnicze, wielobarwne malowanie buziek, gry i zabawy.

fot. nad. Krystyna Gołębiowska-Jarek



Więcej szczegółów i wyniki biegu w 25. (39.) numerze "Tygodnika Ziemi Opolskiej".

Z Jackiem Chochorowskim z Dąbrowy, złotym medalistą Mistrzostw Polski w Wielobojach w kategorii młodzieżowca (U23) i brązowym w kategorii seniorów, rozmawia Sara Biedron.
- Jak udało się Panu w ciągu dwóch dni na jednych zawodach zdobyć aż dwa medale w tak wymagającej konkurencji jak wielobój?
- Chyba ze względu na zbliżające się igrzyska imprezy zostały rozegrane wspólnie. Na zawodach walczyli juniorzy mający swoją kategorię oraz młodzieżowcy i seniorzy. Faktycznie młodzieżowiec to już senior, bo niczym nie różni się waga sprzętu. Dlatego byliśmy klasyfikowani jako seniorzy i jeszcze dodatkowo jako młodzieżowcy wszyscy urodzeni w latach 1996, 1995 i 1994.
- Jak długo trzeba się przygotowywać do takich zawodów?
- Jak długo… Najważniejsze jest przygotowanie zimą, bo wtedy trening jest nieco inny – nacisk kładzie się na siłę, za to jest mniej biegania. Jak chyba każdy lekkoatleta i chyba każdy sportowiec przygotowuję się cały rok, aby być w najwyższej możliwej dyspozycji. Na tę konkretną imprezę przygotowywałem się od mistrzostw halowych, które miały miejsce na początku marca, więc były to naprawdę ciężkie trzy miesiące, tym bardziej, że pisałem maturę i miałem niewiele czasu.



Przeczytaj całą rozmowę w 24. (38.) numerze "Tygodnika Ziemi Opolskiej".

Pochodzący z Krapkowic mężczyzna poszukiwany jest przez policję w listem gończym w związku z wyrokiem skazującym za włamania.
Policjanci z Komisariatu II Policji w Opolu na podstawie listu gończego wydanego przez Sąd Rejonowy w Opolu poszukują Adama Krupę - syna Janusza i Brygidy z domu Gawlik, urodzonego 24 lipca 1989 roku w Krapkowicach. Mężczyzna był ostatnio zameldowany w Opolu przy ulicy Oświęcimskiej.
Osoby, które posiadają jakiekolwiek informacje o miejscu pobytu Adama Krupy, proszone są o kontakt osobisty lub telefoniczny z Komisariatem II Policji w Opolu pod numerem telefonu 77 422 26 25 lub z najbliższą jednostką policji (pod numerem alarmowym 997 lub 112).

32-latek z gminy Prószków został zatrzymany na krapkowickim odcinku autostrady A4 po tym jak uciął sobie drzemkę na poboczu. Kiedy policjanci sprawdzili jego stan trzeźwości, okazało się, że ma 3,7 promila promile alkoholu.
W środę, 10 sierpnia, po godzinie 22.00 dyżurny krapkowickiej policji otrzymał zgłoszenie o stojącym na pasie awaryjnym autostrady A4 dostawczym busie. Po przyjeździe na miejsce okazało się, że pracownicy autostrady, którzy sprawdzali krapkowicki odcinek, zauważyli stojącego na poboczu busa.


Więcej szczegółów w 32. (46.) numerze "Tygodnika Ziemi Opolskiej".

Z wolontariuszami „Wakacji z Kulturami Świata”w Tarnowie Opolskim - Erikiem i Pang rozmawia Sylwia Kuznik.


- Na początek powiedzcie coś o sobie: dlaczego zdecydowaliście się odwiedzić Polskę?
- (Pang): Mam 20 lat i mieszkam w Bangkoku. Na co dzień studiuję ekonomię, lubię grać na ukulele Wybrałam udział w tym projekcie, ponieważ chciałam zrobić i odkryć coś nowego. Chciałam odwiedzić Polskę, ponieważ nie wiedziałam nic o tym państwie i dlatego tutaj jestem
– (Eric):Ja mieszkam w Hongkongu. Jestem studentem biznesu. Zdecydowałem się wziąć udział w projekcie akurat w Polsce, bo po pierwsze chciałem odwiedzić Europę, po drugie chciałem, by dzieci które tutaj odwiedzamy miały kontakt z językiem angielskim, którego trochę tutaj brakuje, wiec to są dwa powody dla których tutaj jestem. W wolnym czasie lubię słuchać muzyki, uprawiać sporty, oglądać filmy i surfować po Internecie. Powiem jeszcze, że lubię też śpiewać karaoke, ponieważ w Hongkongu jest to bardzo popularne.
- Jak wygląda Wasza praca w projekcie ?
- Projekt trwa sześć tygodni. W tym czasie odwiedzamy różne wioski, gdzie w charakterze wolontariuszy odwiedzamy domy kultury lub szkoły i prowadzimy zajęcia z dziećmi. Wygląda to w ten sposób, że mamy od 10 do 14 osób w grupie w wieku do 15 lat ,z którymi prowadzimy zajęcia. Mamy przygotowane prezentacje o naszych krajach. Pokazujemy dzieciom nasze tradycje, tańce i dzielimy się naszą kulturą. Gramy też z dzieciakami w piłkę nożną, ponieważ one to bardzo lubią.

Przeczytaj cały wywiad w 31. (45.) numerze "Tygodnika Ziemi Opolskiej".

W Antoniowie podczas wycinki drzew mężczyzna został porażony prądem elektrycznym. Przybyły na miejsce lekarz stwierdził zgon.
W poniedziałek 8 sierpnia około godziny 11.00 opolska policja otrzymała zgłoszenie o śmiertelnym porażeniu prądem w Antoniowie. Uległ mu 27-letni pracownik firmy zajmującej się wycinką drzew. Przyczyną zdarzenia był upadek drzewa na linię wysokiego napięcia. Ta prawdopodobnie spadła na 27-latka. Na miejsce od razu przyjechała grupa operacyjna i prokurator. Wydarzenie zgłoszono do Państwowej Inspekcji Pracy.
Na miejsce wypadku - ulicę Leśną w Antoniowie - przyjechało też 7 strażaków z OSP Antoniów i JRG nr 1 z Opola oraz pogotowie energetyczne i służba leśna.

We wtorek 2 sierpnia policja została powiadomiona o zwłokach w kamionce Piast przy ul. 1 Maja w Opolu.

Zgłoszenie pochodziło od przypadkowego świadka. Kiedy zawiadamiał służby, było około godz. 14.20. Na miejsce przyjechali strażacy z JRG nr 1 w Opolu, którzy wyłowili ciało mężczyzny, oraz prokurator. Lekarz stwierdził zgon, nie podając przyczyny, wykluczył jednak udział osób trzecich w zdarzeniu. W chwili składania do druku gazety, policja nadal ustalała tożsamość mężczyzny i przyczynę śmierci.

fot. Wojciech Wróblewski http://mapio.net/s/61046446/

Z Bernadetą Mueller, prezesem stowarzyszenia Nasza Wioska – Ligota Prószkowska, rozmawia Andrea Marx

– Na początek proszę powiedzieć kilka słów o stowarzyszeniu: kiedy i dlaczego powstało?
– Stowarzyszenie powstało z inicjatywy mieszkańców, ponieważ nie mieliśmy finansowego wsparcia, żeby robić w naszej miejscowości jakiekolwiek przedsięwzięcia z prawdziwego zdarzenia. Teraz jako osoba prawna mamy uprawnienia do tego, aby występować z wnioskami o różne dotacje, dofinansowania itd. Stowarzyszenie zostało powołane w grudniu 2010 roku, a w 2013 stało się organizacją pożytku publicznego.
– Co to oznacza?
– Stowarzyszenie musi działać co najmniej 3 lata, żeby mogło złożyć wniosek o nadanie statusu organizacji pożytku publicznego i wtedy mamy dodatkowe źródło pozyskiwania środków – z 1 procenta z podatków. Dążyliśmy do tego, aby w ciągu tych 3 lat wykonywać jak najwięcej czynności, które są zapisane w ustawie i które odpowiadają pożytkowi publicznemu. I właściwie od tego czasu wzięliśmy się do roboty. Na początku wpisaliśmy się jako członkowie do Partnerstwa Borów Niemodlińskich, ponieważ uznaliśmy, że tam będzie najlepszy dostęp do pozyskiwania pieniędzy. U nas w Ligocie zawsze była grupa osób, która zajmowała się organizacją spotkań czy festynów i postanowiliśmy to sformalizować.
– Ilu członków skupia stowarzyszenie?
– Formalnie jest to 39 członków, z czego aktywnie działających – około 20. Oprócz tego, w momencie pojawienia się możliwości pozyskiwania grantów z „Działaj lokalnie”, powołaliśmy do życia grupę nieformalną Mega-Paka, złożoną z kilku pełnoletnich członków stowarzyszenia i młodzieży od 14 lat. Dziś są wolontariuszami, pomagają nam, a kiedyś staną się członkami stowarzyszenia.
– Jakie przedsięwzięcia organizujecie?
– Skupiamy się na tym, aby kilka razy w roku organizować różnego rodzaju festyny kulturalno-sportowe, warsztaty oraz imprezy okolicznościowe z okazji np. Dnia Matki czy Dnia Dziecka. Oprócz nas w Ligocie działa więcej grup, ale ze względu na to, że ta społeczność jest mała, to te same osoby działają w kilku z nich, np. członek stowarzyszenia należy jednocześnie do Mniejszości Niemieckiej i jest strażakiem. Wydaje mi się, że ludzie, którzy potrzebują wykazać się społecznie na rzecz wsi, właśnie należą do tych organizacji. Wtedy robimy coś wspólnie.
– Na przykład co?
– Mamy zespół Ligockie Wrzosy, nad którym jako stowarzyszenie mamy patronat, ponieważ czasami trzeba załatwić sprawy, które może prowadzić jedynie osoba prawna. Ostatnio pisaliśmy wniosek na uszycie strojów ludowych specjalnie dla nich. Ligockie Wrzosy co miesiąc organizują spotkanie śniadaniowe przy parafii. Jest to spotkanie cykliczne, odbywało się już 20 lat temu, ale potem ze względu na przebudowę salki i remont przez parę lat spotkania zostały zawieszone. Zostały reaktywowane dwa albo trzy lata temu. W pierwszy piątek miesiąca spotykają się starsze osoby, które bardzo chętnie przychodzą na te śniadania, bo to jedna z niewielu możliwości, kiedy mogą sobie usiąść przy kawie i śniadaniu i porozmawiać. Czasem siedzą do południa, bo jest tak przyjemnie. Panie z Ligockich Wrzosów w czynie społecznym przygotowują śniadanie, a potem sprzątają.

Przeczytaj cały wywiad w 28. (42.) numerze "Tygodnika Ziemi Opolskiej".

Grupa mediowa

logotk

logowcg

logotzo

logotktv

Twitter